Moja koleżanka chwaliła się, że poznała jakąś grubą rybę. Nie minęło pół roku i dostałam zaproszenie na wesele w Warszawie, wraz z osobą towarzyszącą. Zabrałam mojego kolegę, który chętny jest na jakikolwiek alkohol za darmo, więc nie było problemu.

Warszawska fotobudka na wesele jako atrakcja weselna

fotobudka na wesele Nie będę przecież sama jechać, a Warszawa jest duża, i mogłabym gdzieś zabłądzić znając moje szczęście. Dojechaliśmy lekko spóźnieni, ale to była wina korków. Zobaczyliśmy straszny przepych i mnóstwo zbędnych dodatków. Na co jej to wszystko, zastanawiałam się. Przecież i bez tego byłoby fajnie. Gdy miała trochę wolnego czasu podeszła do nas i zaczęła opowiadać o tym, jak wszystko jest zapięte na ostatni guzik, i jaką ma głowę do organizowania imprez. Mówiła, że jest nawet tania fotobudka na wesele warszawa, ale jakoś nie zwróciłam na nią wcześniej uwagi. Nawet nie wiedziałam, że coś takiego jak fotobudka istnieje. Zajrzałam więc do niej, żeby nie słuchać już jej gadania. Faktycznie, foto budka dała nam trochę radości, bo porobiliśmy głupie miny, i zaraz wydrukowano nam automatycznie fotki. Później przyszedł czas na orkiestrę. Był to jakiś znany zespół, bo jak by mogło być inaczej. Sukienka koleżanki świeciła się z daleka, widać było, że to nie byle co. W nią i biżuterię musiało pójść lekką ręką parę tysięcy złotych. Do tego później przyszli jej rodzice, których znałam bardzo dobrze, bo kiedyś mieszkali koło moich. Zaczęli opowiadać, jak to dobrze się urządziła, i że ma teraz wszystkiego pod dostatkiem. O matko, kolejni-pomyślałam sobie. Czy wszyscy tak bardzo kochają przepych? To pytanie oczywiście nie wymagało odpowiedzi. Później był jakiś francuski szampan i przeogromny tort. Mój kolega wypił już parę kieliszków, i wskoczył na parkiet, więc nie miałam do kogo ust otworzyć. Bo rodzice panny młodej to nie dopuścili mnie nawet do słowa.

Tylko gadali o pieniądzach, ich ulubiony temat. Nie pamiętali czasów, kiedy musieli pożyczać nawet na chleb. Cieszyłam się, kiedy mogłam w końcu wrócić do domu. Mój kolega był tak pijany, że ja musiałam prowadzić, bo jeszcze jakiś wypadek by spowodował. Jednak nie lubię już wesel.

Related Posts

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.