pizzeria

Kiedy zastanawiałam się, czym chcę się zajmować po szkole gastronomicznej wiedziałam tylko, że otworzę własny lokal. Natchnienie na rodzaj jedzenia, jakie będę przygotowywać, przyszło dopiero po mojej wakacyjnej podróży do Włoch.

Pizzeria w Bydgoszczy to moja firma

pizzeriaZnalazłam miejsce, fundusze i otworzyłam pizzeria w Bydgoszczy.Starałam się, aby dostępna w moim lokalu pizza w stu procentach oddawała smak, jaki zapamiętałam z Włoch. Koniecznością była pizza na dowóz, na której zarabiałam dwa razy tyle, co na jedzeniu na miejscu, a samochód dostawczy w leasingu bardzo szybko się mi zwrócił. Pod naciskiem klientów zaczęłam poszerzać moją ofertę również o inne rodzaje szybkiego jedzenia, takiego jak hamburgery, makarony czy kebaby. Kiedy jednak coraz częściej zamawiały u mnie osoby rezygnujące z mięsa w daniach, znalazłam dla siebie niszę na rynku. Zaczęłam sprzedawać wege fastfoody jako pierwsza w bydgoszczy. Hamburgery z parówkami sojowymi schodziły jak świeże bułeczki, a pizze bez mięsa biły rekordy popularności. Szybko zauważyłam, że pizza na telefon to już w połowie zamówienia wegetariańskie i wegańskie. Musiałam powiększyć lokal, zatrudnić więcej ludzi i zacząć robić większe zapasy. W pewnym okresie wykupiłam nawet cały wegański ser i oliwki z lokalnych hurtowni. Co sprawiło, że spragnieni sera weganie tłumnie wędrowali do mojej pizzerii i już zostawali jako stali klienci, co mi wyjątkowo odpowiadało. Wegetariańskie jedzenie z mojego lokalu zaczęło smakować nawet zapalonym i zagorzałym mięsożercom, którzy wcześniej na słowo „kotlet sojowy” dostawali drgawek i mdłości. A teraz proszę, razowy kebab z sojowym kotlecikiem zje każdy z nich.

Jestem bardzo dumna z siebie i swojej pracy. Zarabiam znacznie więcej niż przewidywałam, że w ogóle mogę zarabiać, co było zaskoczeniem dla całej mojej rodziny, skrycie wierzącej, że pizzeria upadnie po tygodniu.

Related Posts

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.